„Żyjesz wtedy i tylko wtedy, gdy masz życie psychiczne. Jakkolwiek mogłoby ono być rozpaczliwe, nieznośne, mordercze, radosne, to życie psychiczne – które łączy różne systemy, przedstawienia obejmujące język – pozwala na dostęp do własnego ciała i do innych ludzi. Twoje życie psychiczne jest dyskursem, który działa. Szkodzi ci, czy też ocala, jesteś jego podmiotem[1]

Z Kają Solecką rozmawia Zyta Misztal v. Blechinger

Wychowałaś się w sercu Krakowa, mówisz po francusku, czytasz poezję angielską w oryginale, grasz na pianinie, projektujesz. Jako malarka odnosisz międzynarodowe sukcesy. Wystawiały cię galerie w Londynie, Paryżu a nawet w Maroku. Twoje obrazy kolekcjonują ludzie z całego świata. Jesteś artystką kompletną? Myślisz, że powyższy cytat to dobry prolog? Może stanowić wprowadzenie do naszej rozmowy?  

Na fortepianie gra moja siostra, ja nie jestem wybitnym wirtuozem, choć owszem lubię grać.  Fotografię i projektowanie odstawiłam na bok, bo bardziej absorbuje mnie malarstwo. O moich sukcesach w Londynie, czy Paryżu wiedzą nieliczni.  Nie wiem czy jestem kompletna. A gdy zapytałaś mnie o ulubionych autorów wielkich tekstów kultury, poczułam niepokój.  Nie chcę w żaden sposób dać się „u pozycjonować”. Rzucając nazwiskiem i tytułem, skazuję się na zaszufladkowanie, jakiś myślowy skrót. Powiem : Sylvia Plat, Rainer Maria Rilke albo Julia Kristeva …

… I następuje ciąg skojarzeń - samotność, egzystencjalizm, melancholia. 

 

"Prawdziwą treścią dzieła staje się sposób widzenia i osądzania świata zawarty w sposobie kształtowania". [1]


 

Łódź, Centralna Polska.

Okna jej pracowni wychodzą na tzw. garb łódzki – 209 m n.p.m. Poniżej znajduje się dolina rzeki Sokołówki. To tereny ekologiczne. Naturalna zieleń i błękit nieba są zbawieniem dla oczu, po długich godzinach patrzenia na płótno. Jej pracownia jest obszernym poddaszem, wykończonym ciepłym drewnem. Panuje tu nieskazitelny ład. Folia chroni parkiet, poukładane w równym rządku farby czekają na swą kolej na wyścielonych papierem półkach. Biurko, szafki na kółkach, stojaki podpierające blejtramy - wszystko rozplanowane zgodnie z zasadami ergonomii. Schludnie, ciepło i wygodnie. Na jednej ze ścian opierają się wielkogabarytowe prace. Cały cykl. Są profesjonalnie zapakowane do transportu. Czekają w gotowości na swoją podróż.  Miały znaleźć się w Szwecji już kilka tygodni temu. Niestety... Na stronie galerii w Malmö, która jest obecna na rynku sztuki od 1986r, dziś przeczytamy : „No upcoming events at the moment

 

 

Bienno, prowincja Brescia, Lombardia, Włochy [1]

Średniowieczna osada pełna zacienionych alejek, malowniczych dziedzińców i kościołów wypełnionych freskami. Miejsce, które zasłynęło z tytułu „jednej z najpiękniejszych wiosek we Włoszech”. Tutaj ślady tradycji historycznej przeplatają się z nowymi formami sztuki, tworzonej przez artystów biorących udział w międzynarodowym projekcie Bienno Borgo degli Artisti. Pracownie znajdują się na parterze starożytnego palazzo.To wnętrza obszerne i pełne światła. Ściany z kamienia nie wszędzie starannie wybielono, stanowią doskonałe świadectwo upływającego czasu. Pod łukowymi sklepieniami panuje teraz zupełna cisza.

W pokoju gościnnym urządziła sobie prowizoryczny warsztat pracy. Na pierwszy rzut oka dość ascetyczny. Ma tu cztery białe ściany, stół i krzesło. Przez okno spogląda na dachy sąsiednich budynków, na lazurowe niebo i ośnieżone szczyty Alp. Okno przystroiła w jedno ze swych dzieł - tych malowanych na tkaninie - co zmieniło świat surowego wnętrza w migotliwy spektakl. Wpadający do środka snop światła tańczy radośnie na porowatych ścianach, wypełniając przestrzeń eteryczną materią.

 

Kiedy Czesław Czapliński w 1989 r. przeprowadzał wywiad z W. Fangorem,  uraczył czytelników „Sztuki” skrupulatnym opisem pracowni twórcy. Wypełnił nim prawie trzy kolumny tekstu. Ten uznany dziennikarz i fotograf doskonale wiedział, jak ważne jest dla człowieka to, czym się otacza. Wiedział też, jak istotną przestrzenią dla artysty jest miejsce, w którym tworzy. Nie mogę dziś gościć w pracowniach. Nie mogę też rozmawiać z twórcami patrząc im w oczy, ale mogę zadowolić się namiastką bliskości, jaką jest kontakt wirtualny. Obiecuję dołożyć wszelkich starań, aby oddać nastrój i intencję tych „spotkań”. Zapraszam zatem na korespondencyjny wywiad w trzech odsłonach.

Jego bohaterkami są:  Pola Minster, Paola Alborghetti i Małgorzata Kosiec.

Dzielą ich setki kilometrów, odrębne style malarskie i różne szkoły. Odmienne światopoglądy, a nawet inna kultura i język. Tym, co je dziś łączy jest izolacja, ale też umiłowanie koloru, odwaga i wielka wrażliwość. Wrażliwość, która nie zna granic i która bywa zaraźliwa. Może pozwali dostrzec nam - odbiorcom sztuki – piękno różnorodności  i siłę wspólnoty. Może przywróci nadzieję.

Te same pytania i tyle prawd,  ile spojrzeń na nie.

 

 

Równoległy świat japońskich artystów z grupy GUTAI

Z Agnieszką Mori, reprezentantką Galerii Whitestone na targach w Kolonii
Rozmawia Mateusz Bieczyński

Co pochodząca z Japonii galeria Whitestone prezentuje na niemieckich targach sztuki ART COLOGNE?

Galeria Whitestone jest obecna na targach w Kolonii już po raz czwarty. Staramy się zaprezentować naszych czołowych artystów z awangardowej grupy Gutai. Jest to grupa, która powstała w okresie powojennym. Nawiązała ona współpracę z wpływowym artysta, krytykiem i marszandem Yiro Yoshihara, poszukującym młodych zdolnych artystów do wspolpracy. Był zatem ich impresario. Nasza galeria współpracuje z artystami z grupy Gutai od 1967 roku. Wtedy po raz pierwszy otworzyła się galeria w Tokyo, w dzielnicy Ginza. Od tego czasu prezentujemy artystów z tamtego okresu a także wprowadzamy nowych artystów nie tylko z Azji.

 

MK: Dwa miesiące temu zostały ogłoszone wyniki 43. Biennale Malarstwa Bielska Jesień. Czy jest Pan zadowolony z tegorocznej edycji – z ilości prac i ich artystycznego poziomu? W tym roku zostały wystawione aż 194 obrazy. W niektórych recenzjach można przeczytać wręcz o przeładowaniu finałowej ekspozycji. Pan jako Przewodniczący Jury nie odniósł takiego wrażenia?