Praktykowane od końca XIV do połowy XVIII wieku procesy o czary utrwaliły podział świata na niejako dwa odrębne, determinowane płciowością i bazujące na antagonizmach uniwersa. Temu, co kobiece, dowartościowujące emocje i intuicję, pojmowane jako słabe (także moralnie), związane z prywatną atmosferą ogniska domowego wyraźnie przeciwstawiono to, co męskie, obiektywne, bazujące wyłącznie na nauce, odarte z wrażliwości i sentymentu, napędzane duchem podboju oraz kojarzone ze sferą publiczną jako przestrzenią podejmowania wielkich, znaczących działań.

 

To już mój drugi tekst o performance pisany w niezbyt odległym czasie (poprzedni: „Performance i moralność”). Sam nie wiem dlaczego tak się dzieje, ale wygląda na to, jakby sam problem mnie rzeczywiście coraz bardziej angażował. Mimo tylu prac, które równolegle kontynuuję… Ale to nie tylko kwestia czysto subiektywna, prawdopodobnie jest także coś na rzeczy w sensie czysto obiektywnym, albowiem performance staje się powszechnie niemal obecny tam, gdzie obecna jest sztuka współczesna. Zbyt łatwo jednak artyści, zwłaszcza młodzi, sięgają  po tę formę ekspresji oszukując mimo woli samych siebie, ponieważ uważają, iż performance robi się natychmiast, już, bez przygotowania, a tylko na potrzebę chwili i jakiegoś wydarzenia. To tylko pogłębia zamieszanie panujące wokół tego rodzaju twórczości jednak i artystycznej, i poważnej. Próbuję więc to zrozumieć i pytam o sens…

 

Nieraz słowa, przeczytane lub zasłyszane, nabierają niezwykłego blasku wtedy, kiedy przykładamy je do zupełnie innego pola doświadczeń niż te, z których prawdopodobnie same wyrosły. Tak właśnie się dzieje w przypadku zdania odnalezionego w traktacie św. Ambrożego „O misteriach” (nr 1-7): „Nie oceniaj go według wyglądu, ale według zadania. Rozmyślaj nad tym, co ci przekazał, uszanuj jego posługiwanie, uznaj godność”.  Dla piszącego niniejsze rozważanie skojarzyły się one najpierw z pojęciem effetha, któremu poświęciłem wiele miejsca w swej pracy pt. „Miłość”, a potem z nowymi, efemerycznymi przedmiotami sztuki, które starałem się wyprowadzać z mojej koncepcji ethosofii.

 

Wyobraźnia - jest źródłem twórczości i jej kluczowym elementem. S. Maimon żywił przekonanie, że jest też najbardziej oryginalnym uzdolnieniem człowieka[1]. W starożytności uważano wyobraźnię za „medium par excellence” każdej formy wiedzy, będącej jedynym spoiwem łączącym świat odczuwalny ze światem poznawalnym.[2]  Jeden z kontynuatorów myśli Immanuela Kanta, J.Frohschammer, określał wyobraźnię jako główną zasadę rozwijającego się wszechświata, w którym to twórca, poprzez czynność logiczną umysłu, przekształcał materiał natury w ideę, natomiast punktem wyjścia dla jego artystycznej działalności była zastana rzeczywistość.[3] Dzisiaj,  ważną rolą wyobraźni może być próba zespolenia uniwersalnych wartości z wartościami życia codziennego. Jeśli wyobraźnia faktycznie ingeruje w rzeczywistość, to nadaje jej nowe, intelektualne znaczenia. Ich motywem bywa natchnienie, zaś treścią - uczucie[4]. Wyobraźnia w sztuce często posługuje się przestrzenią, pozwalając odbiorcy właściwie ujmować te kategorie, które w swej istocie są projekcją intuicji.

Intrygująca ekspozycja, będąca częścią wystawy "Exhibition for ONE", jest doskonałym przykładem projektu, który zachęca do doświadczania dzieł sztuki bezpośrednio w umyśle, przenosząc ciekawość dociekliwego widza w odległe miejsca, tak samo surrealistyczne, co znajome.

 Każdy z nas stoi w jednym wyjątkowym miejscu we wszechświecie, w pewnym momencie w przestrzeni czasu, trzymając w ręku czystą kartkę papieru. Od tego zaczynamy ”.[5]

 

Międzynarodowy projekt  „Exhibition for ONE”  jest cyklem prywatnych wystaw. To unikatowa, wirtualna akcja kolekcjonerska, zakładająca posiadanie idei dzieła sztuki bez jego fizycznej obecności. Zaproszeni do udziału w przedsięwzięciu artyści, dokonują swobodnego wyboru  spośród zgromadzonych prac i wchodzą z nimi w interakcje, wystawiając je we własnej przestrzeni lub dokonując artystycznych interwencji. Wystawy te inaugurowane są spontanicznie. Projekt zrodził się jako sprzeciw wobec ograniczeń, stając się tyleż samo działaniem artystycznym, co operacją społeczną. Akt, który nazwano „wymianą”, integruje realia krajów bliskich i dalekich, z ich historią i kulturą. I choć idea projektu wciąż się rozrasta ewoluując (dołączają kolejni artyści, planuje się organizację cyklu wystaw objazdowych), to koncepcja zakłada, że wystawy odbywać się będą w miejscach innych niż muzea, czy galerie. To zmusza do myślenia nad współczesnymi sposobami upowszechniania dzieł sztuki oraz skłania do refleksji nad formą, narracją i wyborem trybu ekspozycji.

Jako pierwsi zainaugurowali swoje prywatne wystawy Paola Alborghetti (Włochy), Eckehard Fuchs (Niemcy) i Michiko Nakatani (Japonia). 

Obszerny artykuł poświęcony pomysłodawcom przedsięwzięcia oraz samej koncepcji projektu, opublikowany zostanie w wiosennym numerze magazynu artystycznego „FORMAT”. Niniejszy cykl, ma na celu zainteresować czytelników dorobkiem twórczym wybranych artystów - uczestników „Exhibition for ONE".

 

Trzydzieści lat temu dokonywał się cud. Odchodziły stare systemy, kończyła się zimna wojna, która dzieliła Europę. Zburzono berliński mur, a od południowej Afryki, gdzie upadał apartheid, aż po Afganistan, gdzie wojna domowa rozprzestrzeniała dżihad, powojenny porządek światowy ustępował siłom pluralizmu. W laboratorium CERN w Szwajcarii stworzono HTML i powstała pierwsza strona internetowa. To zapoczątkowało przyspieszony rozwój technologii komunikacyjnych i zrewolucjonizowało nasze doświadczanie czasu i przestrzeni. Globalizacja oferowała obietnicę „świata bez granic”, otwartej sieci wolnego handlu opartej na powszechnym przyjęciu neoliberalizmu. Na całym globie nastąpić miał przepływ migrantów, mediów i kapitału. Turystyka aktywowała idee rozpowszechniania kultury i budowała nową tożsamość. Co zrobiliśmy z tym darem? Gdzie jesteśmy dziś?

Round Table (1995). Drewniany stół w kształcie ogromnego koła w chińskiej tradycji odnosi się do świątecznego posiłku, w czasie którego panuje jedność, harmonia i dialog. Ten sam okrągły stół jest metaforą dla wielu dyskusji i negocjacji w sprawach wielkiej wagi. Na środku Round Table wygrawerowano Powszechną Deklarację Praw Człowieka. Przy stole odnajdziemy krzesła różnego typu i pochodzenia. Ale jaka jest wymowa tej pracy, skoro wszystkie krzesła przytwierdzono do powierzchni stołu tak, aby nie mogły spełniać swojej funkcji, lewitując w próżni? I dlaczego jedno z nich przykuwa szczególną uwagę? Ze swym miękkim, aksamitnym podbiciem wydaje się być uprzywilejowane. Góruje nad pozostałymi nie tylko swą wielkością ale odwraca się do nich plecami.