20 Mar

Skąd przychodzimy? Kim jesteśmy? Dokąd zmierzamy? O sztuce Katarzyny Józefowicz

by Joanna Mielech

 

Galeria BWA w Jeleniej Górze wyróżnia się tym, że od lat stara się utrzymać dobry poziom prezentowanych wystaw. Niedawno przypomniała klasykę polskiej sztuki współczesnej w dziedzinie rzeźby - realizacje Katarzyny Józefowicz.

Uważni widzowie Galerii z pewnością pamiętają, że jedną z  instalacji artystki pt. „Gry” można było zobaczyć podczas zbiorowej wystawy „Dzień jest za krótki (kilka opowieści autobiograficznych)” przygotowanej przez Ośrodek Kultury i Sztuki we Wrocławiu w roku 2013.

Tym razem artystka odsłoniła więcej tajemnic swojego warsztatu, przygotowała przekrojową prezentację, w której można odnaleźć główne motywy jej twórczości. Wystawa  złożona została z fragmentów lub niewielkich wycinków sztandarowych prac artystki, takich jak:  „Miasto”, „Dywan czarno-biały”, „Zwoje”, „Miłość”, „Obrus” oraz najnowszej realizacji „Teren prywatny”. Możliwość prezentacji każdego z wątków w formie fragmentarycznej  stanowi o specyfice warsztatu Katarzyny Józefowicz. Każda z  prezentowanych na wystawie kompozycji jest skończonym dziełem sztuki, całością samą w sobie. Wiemy jednocześnie, że każda z tych całości może być kontynuowana w nieskończoność zgodnie z  ideą jedności w wielości. Myśl ta jest, jak się wydaje nadrzędnym kierunkiem działań artystki generując pytania, na które autorka wciąż poszukuje zadowalających ją odpowiedzi.

Zagadnienie wielości istnień poszczególnych, zgodnych z prawem istnienia jako powtarzalności bytów prawie identycznych ale odrębnych i indywidualnych poruszył w swej filozofii sztuki Stanisław Ignacy Witkiewicz. Poruszającą egzemplifikację tej idei stworzyła Katarzyna Józefowicz w realizacji „Dywan czarno-biały” (1997- 2000). Jest to przedstawienie przeznaczone do prezentacji na ziemi, złożone z wielu setek a może tysięcy wyciętych z gazet fotografii ludzkich twarzy. Twarze i sylwetki jednostkowych, indywidualnych postaci wybrane zostały przez artystkę przypadkowo, zostały połączone ze sobą związkiem istnienia w jednym czasie i miejscu tworząc  jeden  organizm - ludzki  tłum. Widzowie, którzy stają przed „Dywanem”  oglądają pracę Katarzyny Józefowicz z góry. Mimowolnie stają się obiektywnymi świadkami przemarszu  tej masy ludzkiej ale sami zostają z tego tłumu wykluczeni. Mogą go tylko biernie obserwować i zadawać wciąż te same pytania, nad którymi zastanawiał się Paul Gauguin w słynnym, symbolicznym obrazie: D'où venons-nous? Que sommes-nous? Où allons-nous? Skąd przychodzimy? Kim jesteśmy? Dokąd zmierzamy? „Dywan” złożony jest pozornie z  bezimiennego tłumu, ponieważ każda z tych fotografii przedstawia osobę znaną, która znalazła się w pewnym momencie swojego życia na pierwszych stronach gazet. Czasem rozpoznajemy wśród tłumu znajome postaci, znienacka zaskakuje nas fotografia osoby, którą już gdzieś spotkaliśmy. Nieskończoność i pozorna powtarzalność tych jednostkowych istnień  staje się metaforą życia. Kruchość  i przypadkowość ludzkiej egzystencji podkreślona została jeszcze mocniej przez papierową materię, z której Katarzyna Józefowicz  utkała swój „Dywan”. Byt człowieczy został w niego wpleciony w postaci ulotnego zdarzenia, którym rzeczywiście staje się człowiek w momencie narodzin. Podąża wraz z innymi bytami w tę samą stronę. Kierunek drogi jest wspólny i jest ważnym elementem jednoczącym, łączącym ludzkość.  

Sztuka Katarzyny Józefowicz należy do kategorii rzeźby „miękkiej”, której głównym środkiem wyrazu jest czas: misterna pracochłonność zmagania z materią. Tworzywem twórczości artystki jest papier i tektura. Rzeźby, które kreuje z tych delikatnych materiałów są nietrwałe, lekkie, delikatne, ulotne. Prace są składane, montowane z pojedynczych części i fragmentów, których jest bardzo wiele: tysiące, miliony… stają się one poprzez swą ilość synonimem nieskończoności. Katarzyna Józefowicz wykonuje pracę, którą porównać można do mozolnego trudu koniecznego dla powstania haftu, koronki, kaligrafii,  czy układania wieloelementowych mozaik. Jej materią jest  budowanie z destruowanego. Artystka tnie papier i gazety a następnie z wyciętych fragmentów całości buduje inne kompozycje - złożone, wieloelementowe, misterne i przestrzenne. Czasem charakter ulotności artystka osiąga przez budowanie swych rzeźb z wycinków gazet codziennych, które z natury są nietrwałe i przeznaczone na byt jednorazowy. W jej pracach zyskują wymiar ponadczasowy, pozostają w sztuce na wieczność. Pracę rasowej rzeźbiarki widać w aneksji przestrzeni i monumentalnej formie delikatnych kompozycji.  Każda z nich może rozciągać się w nieskończoność. Artystka decyduje o zakończeniu formy w danej przestrzeni. W Jeleniej Górze pokazała niewielkie formy, jakby symbole swych realizacji.

„Obrus” (2012) jest przykładem rzeźby kruchej i misternej, ocierającej się wręcz o nierealną ulotność. Jest rzeczywiście nakryciem stołu - obrusem. Z oddalenia  przypomina koronkową, delikatną, misterną serwetę w babcinym pokoju. Materią, z której została utkana są  słowa wycięte z gazety, które składane, sklejane ze sobą, tworzą swoistą koronkę słów, zestawień zdań, które nic nie znaczą. Precyzja i nieprawdopodobna dokładność zaskakuje i tym razem. Wycięte słowa stają się przędzą, strzępki zdań - wątkiem, który buduje płaszczyznę tkaniny. A przesłaniem są być może rozmowy prowadzone przy stole, których ślad, strzępki zdań pozostały na tym obrusie...Ważne słowa wypowiedziane w przeszłości przeminęły. Ale w zakamarkach umysłu, budując symboliczną siatkę  pamięci, pozostawiły po sobie ślad czyjegoś istnienia.

Punktem wyjścia wszystkich kompozycji artystki  jest  przestrzeń domu, zacisze domowego wnętrza. Z ocieplenia przestrzeni domu powstają dywany, obrusy, z potrzeby chronienia tego ciepła  i poczucia bezpieczeństwa – okna, drzwi,  kraty, ogrodzenia. Idea domu staje się odpowiedzią na pytania „skąd przychodzimy” i „dokąd idziemy”. Dom  staje się  miejscem, które określa nas w danym miejscu i czasie, symbolicznym punktem wyjścia i powrotu.

Jedna z najsubtelniejszych prac artystki: „Miłość” (2011), porusza temat poczucia bezpieczeństwa, opowiada o miłości, która  chroni, otacza troską, jest schronieniem nawet w najmniejszym, zapomnianym zakątku świata. Subtelność tej realizacji jest tak krucha i delikatna jak uczucie miłości.  Wycięte z papieru literki układające się w słowo „miłość” zawieszone zostają w przestrzeni w miejscach ukrytych, nie zawsze dostępnych, jak uczucie miłości, której czasem można nie dostrzec nawet w obrębie własnego życia. Łańcuszki słów przypominają pajęczynę, której delikatne nitki budują nastrój, kreują przestrzeń do wyciszenia się i kontemplacji. 

O poczuciu bezpieczeństwa artystka opowiada również w realizacji „Teren prywatny” (od 2012). Ażurowa rzeźba  przypomina mocną, żeliwną kratę ogrodzenia. Ostrzega przed wtargnięciem. Artystka porusza  bardzo istotny w ostatnich czasach problem odgradzania się od innych. W dużych miastach ogrodzone i zamykane na klucz zostają nawet duże obszary blokowisk, parkingi, a nawet... śmietniki...Strach przed obcym osiąga coraz bardziej absurdalne rozmiary. Człowiek buduje coraz wyższe mury, które mają mu zapewnić poczucie bezpieczeństwa.

Krata Katarzyny Józefowicz to delikatny ażur papieru. Nie chroni przed nikim. Kontrast widoku do jakiego kieruje nas przyzwyczajenie czyli moc ogrodzenia, ochrona, którą daje, w porównaniu z materią, z której ta krata została faktycznie wykonana pokazuje, że kraty i ogrodzenia nie chronią nas przed prawdziwym złem. Że strach przed innym nosimy zwykle w sobie.

W sferze idei sztuka Katarzyna Józefowicz oscyluje często wokół protestu przeciw kulturze masowej, zalewie informacji i reklam. Powodują one ograniczenia współczesnego człowieka, jego zamknięcie, chęć izolacji a przez nią osamotnienie w pełnym równie wyalienowanych jednostek świecie.

O pustce, która nie daje schronienia  opowiada  „Miasto” (1989 – 1992). Jest ażurową konstrukcją złożoną z setek, tysięcy podobnych do siebie miniaturowych struktur budowlanych. Realizacja przypomina wyrzucone na śmietnik miliony domków dla lalek. Ale to tylko pozór. Miasto w wizji artystki składa się z  milionów okien  i tysięcy drzwi, które symbolizują prawdę o konstrukcji każdej metropolii świata. Artystce udało się ukazać otwartość idei miasta: możliwość rozrastania się w wielu kierunkach i przenikania się ze sobą kolejnych miast. Istotą tej realizacji jest przekraczanie granic  oraz przenikanie idei otwartości i zamknięcia poprzez współistnienie  multiplikacji okien i drzwi jako najprostszych narzędzi do otwierania, odgradzania i zamykania. Miasto Katarzyny Józefowicz jest przy tym miastem pustym. Nie ma w nim śladu ludzi. Pustka wielkiego miasta nie jest dobrym środowiskiem życia dla człowieka.

Z 2004 roku pochodzi instalacja „Zwoje” złożona ze zwiniętych w koło wąskich papierowych pasków wyciętych z gazet codziennych. Ich struktura przypomina szpule z taśmą filmową. Są to zwoje zamknięte, do informacji w nich zawartych nie możemy już dotrzeć. Czas wymowy zapisanych w nich informacji został zakończony. Użyty przez artystkę materiał nasuwa myśl o przemijalności informacji, o ich niewielkim tak naprawdę znaczeniu ale także do  nieuchronnego powrotu materii do stanu pierwotnego – zwojów makulaturowych, dla których jakiekolwiek informacje zawarte na papierze nie mają już znaczenia. To kolejna odsłona poglądów artystki na temat współczesnego nadmiaru informacji atakujących człowieka i jego bezradności w kwestii niemożliwości odniesienia się do docierających do niego nadmiaru wiadomości z całego świata.

Tym co wyróżnia sztukę  Katarzyny Józefowicz na mapie współczesnej sztuki jest jej obszar zaangażowania: artystka unosi się poza sferę czysto emocjonalną, osobistą. Przekracza granice własnej świadomości, próbuje dotrzeć do idei wspólnoty, plemiennego współodczuwania. Obchodzi ją to, co ważne dla  współczesnego człowieka. Porusza zagadnienia uniwersalne, ponadczasowe ale ujęte z pozycji jednostki, która jest jak przeczuwamy jedną z nas, mamy wrażenie, że wypowiada się w naszym imieniu, że identyfikujemy się z tym, o czym ona opowiada, że łączy nas pewna być może zapomniana już społeczna więź. W tym kontekście sztuka Katarzyna Józefowicz jest niezmiernie ważnym głosem współczesnego świata, ponieważ otwiera przed nami drogę, wskazuje kierunek tytułowego pytania „Où allons-nous?”


                                                                                                                                  Joanna Mielech

 

Wystawa w Galerii BWA w Jeleniej Górze prezentowana była od 4.sierpnia do 1.września 2017r. 

Katarzyna Józefowicz urodziła się w 1959r. w Lublinie. Rzeźbiarka, rysowniczka, ukończyła PWSSP (obecnie ASP)  w Gdańsku.  Dyplom uzyskała w 1986 w pracowni prof. Edwarda Sitka. Aktualnie jest Dziekanem Wydziału Rzeźby i Intermediów ASP w Gdańsku. Swoje prace prezentowała w CSW Łaźnia w Gdańsku, w Galerii Foksal w Warszawie, na Biennale w Berlinie, Kunsthalle w Baden-Baden,  w Galerii Prowincjonalnej w Słubicach, Galerii Białej w Lublinie, CSW w Warszawie.

W 2001roku została laureatką Paszportów Polityki w kategorii „Sztuki wizualne”. Nagrodę tę otrzymała za „sztukę wytrwałą, przenikliwą, zmuszającą do myślenia; za niebanalne tropienie banału i efektowne przeciwstawienie się efekciarstwu”.

fot.Tomasz Mielech