16 Lut

MECHABIOTYLE - Igora Wójcika

by Andrzej Mazur

 

Wydaje się, że nie przez przypadek cykl malarski Igora Wójcika Mechabiotyle nawiązuje do warstw mechanicznej i biologicznej. Pełna kontrastu kolorystka w ostro zarysowanych kształtach tworzy co prawda byty bliskie w skojarzeniu światu cybernetyczno-biologicznemu. Należy jednak powiedzieć, że dla Wójcika część inspiracji dotycząca technologii ma być pomocna w wykreowaniu niecodziennego ujęcia rzeczywistości.

Wymiar makro, czy mikro dotyczy w tym mniemaniu spojrzenia na surrealny świat z innej perspektywy, dlatego też Wójcik jedne z organizmów przedstawia jakby posługiwał się mikroskopem, inne prezentuje w formie obrazu widzianego z perspektywy dalszej. Ponadto stara się być anatomem przebijając się przez poszczególne fragmenty organicznych struktur świata Mechabiotyli, zadając pytanie na ile zamknięte w nim organizmy są odrębnymi bytami na jego horyzoncie, a na ile stanowią konieczny składnik jako całości. W tym wypadku Wójcik wskazuje perspektywę jeszcze innego rodzaju, która jest jednocześnie pytaniem o możliwość (bądź niemożliwość) ucieczki od całości jako reguły warunkującej  istnienie części skierowanej tylko ku sobie.

Poprzez cykl Mechabiotyle Igor Wójcik dokonuje deklaratywnego zwrotu ku abstrakcyjnej autonomii - nacechowanej celowością, porządkiem przestrzeni, korespondencją i konsekwencją faz układu. Jak można się domyślać organizmy stworzone przez Wójcika zdają się zmierzać w zrozumiałym kierunku, inne pomniejsze formy organiczne grupują się w odmienne porządki. Da się tu wyczuć pewną racjonalność, będącą jednocześnie opozycją rzeczywistości empirycznej. Porządek będący następstwem logiki był zdaniem filozofii klasycznej i oświeceniowej możliwy do ujęcia tylko poprzez rozum, jest to również coś charakterystycznego dla założeń Wójcika. Jednocześnie pełen nie przypadkowej geometrii, racjonalny i niezrozumiały  świat stanowi dla niego kreację bytu, nie mieszczącego się w ramach wyjaśnień ani nauki, ani praktyki. Autor Mechabiotyli i Postindustrium niejednokrotnie podkreślał, że rzeczywistość postrzega intuicyjnie; wspominał także, że czerpie z form przeczuwanych. Nawet jeśli artysta nie potrafi opisać reguł odmiennej logiki, może doświadczyć jej sensu na poziomie czystej świadomości.

Przyglądając się realizacjom Igora Wójcika interesującym wydaje się być pewien szczególny problem, któremu warto poświęcić nieco więcej miejsca. Dotyczy on obaw i niepewności związanych z syntezą technologii i świata ożywionego. W miarę obcowania artysty z zagadnieniami dotyczącymi transgresji, czy kwestiami rozwoju badań genetyczno-technologicznych, jego wizja artystyczna przybiera wyrazisty kształt będący kontrastem rzeczywistości, która być może dla wielu nie jest tą, którą sam artysta postrzega jako aktualnie rodzące się jutro. Wyobraźnia Igora Wójcika inicjująca fragment nowopowstającej organiczności, realizuje tym samym refleksję nad radykalną autonomią istnienia, której być może trzeba byłoby się poddać, jeśli by w pełni nastąpiła. Plastyczna forma Mechabiotyli stymuluje do odczucia głębi, niezwykłości, niepojętego porządku – wywołuje te same reakcje, które towarzyszą nam, gdy spoglądamy w pajęczyny, czy fraktalne struktury organiczne. Odbiorca odczuwa ten sam podziw, ma dostęp do świata oddalonego od naszego rozumienia, lecz możliwego do odczucia. Najbardziej jednak niespodziewaną konkluzją może być to, że ostatecznie i nasz świat jest równie niezrozumiały. Oto kolejny wyłaniający się paradoks: różnica między zrozumiałą a niezrozumiałą dla nas postacią racjonalności, polega tylko na obecności konwencji rozumienia. Tworząc język, umówiliśmy się bowiem, że odkrywamy świat z jego pomocą; mówiąc z innego punktu widzenia – stworzyliśmy język, by opisać za jego pośrednictwem to, co widzimy, a co w rzeczy samej pozostaje niezrozumiałe. Nawet przyjmując postawę najaktywniejszego podmiotu kreującego siebie i swój świat, nie możemy uwolnić się od niemożliwości jego poznania.