06 Sie

Kobieta i "Kamuflaż" - Wystawa obrazów Ewy Zwarycz w Galerii POCO

by Piotr Jakub Fereński

 

„Nie mogłem od niej oderwać oczu. Od jej karku i jej ramion, jej piersi, które halka bardziej podkreślała, niż zakrywała, od pośladków, opiętych halką, kiedy opierała piętę o kolano i stawiała ją na krześle, od jej nogi, najpierw nagiej i bladej, a potem obciągniętej jedwabną błyszczącą pończochą”. Tymi słowami bohater książki "Lektor" zarysowuje wizerunek Hanny, swej o dwadzieścia lat starszej kochanki.

Ostatecznie, jak przyznaje, uwodziła go przede wszystkim postawą, jaką przyjmowała i ruchami, które przy tym wykonywała. Sama halka nie zasłaniała jej ciała, jednak do pary z owymi gestami, paradoksalnie kamuflowała przed spojrzeniem nastolatka autentyczną Hannę. Nawet jeśli ona sama, urodziwa, niezwykle pociągająca i intrygująca, nie okazuje się w powieści krańcowym ucieleśnieniem okrucieństwa, lecz – jak chciałaby Arendt – automatycznie, bezwiednie, bezmyślnie działającym trybikiem w kole zamachowym nazistowskiej maszyny zagłady (dziewczyna nie potrafiła chociażby czytać), to i tak fascynacja pięknem, zmysłowy erotyzm, zasłaniają tutaj realne zło. Po latach Michael, student prawa, przypatrując się Hannie na sali sądowej w trakcie procesu, w którym była oskarżona o zbrodnie wojenne (jako członkini SS i strażniczka biorąca udział w selekcji w Auschwitz) odnotowuje: „kiedy czuła się niesprawiedliwie potraktowana, oczerniona, zaatakowana i starała się protestować, kuliła ramiona, sztywniał jej kark, wydać było jak napinają się, nabrzmiewają jego mięśnie”. Otóż nasuwa się tu myśl, że piękno, w tym i te kobiece, pociągające, fascynujące, skrywające tajemnicę, potrafi kamuflować także zło. Próbą zgłębienia sytuacji, kiedy może ono przesłaniać mroczą tajemnicę wydaje się jeden z obrazów zaprezentowanych ostatnio przez Ewę Zwarycz we wrocławskiej galerii „POCO”. Pośród kilkunastu intrygujących kobiecych portretów, zgromadzonych w kameralnych pomieszczeniach na parterze kamienicy przy ul. Pomorskiej 55, właśnie praca zatytułowana „Irena” robi zapewne na odbiorcach największe wrażenie. Tytuł wystawy, czyli „Kamuflaż”, odnieść można oczywiście do tego, co kryje się za sylwetkami jakie przybierają ciała, za wyrazami twarzy, spojrzeniami, ale też za makijażem, uczesaniem, nakryciami głowy, woalkami, strojami. Bohaterki obrazów Zwarycz zdają się zatajać lęki, niepokoje, złożone, głębokie doświadczenia, bolesne przeżycia. Maskują miłość, namiętności, melancholię, jak i pustkę, nicość. Spoglądając na siedzącą pod ścianą z nienaturalnie pochyloną głową dziewczynę ubraną w tytułowe „Futerko” – nasuwające jednocześnie skojarzenie z ptasimi czy anielskimi piórami – na myśl przychodzi nie tyle nawet smutek, co rozpaczliwa narkotyczna próba anulowania pamięci. Praca w ultramarynie, błękitach, bieli, stanowiąca  quasi negatyw. To tylko jeden przykład. Inny: „Aktorka”, twarz pod czarną woalką, teatralnie wyłaniająca się z ciemności, mocny makijaż, róż na policzkach, wielkie niebieskie źrenice z wyraźnym świetlnym refleksem – demonicznie piękna i skrywająca sobą świat, do którego pragniemy i boimy się zarazem zajrzeć. Nawet przedstawienia kwiatów, jakie Zwarycz zestawia z wizerunkami kobiet (warto zwrócić uwagę na atrybuty czy motywy zaczerpnięte z kultury japońskiej) zdają się zachowywać w sobie jakieś sekrety, korespondując ze złożoną, tajemniczą, niezgłębioną naturą sąsiadujących postaci. Z tego wszystkiego to jednak „Irena” jest najbardziej „wciągająca”. Natychmiast, niemal hipnotyzująco, przykuwa wzrok, by już po chwili kazać o sobie myśleć, przede wszystkim o tym co skrywa jej twarz – o doświadczeniach będących udziałem „sportretowanej” kobiety, o tym czego była świadkiem lub uczestnikiem, co toczy jej wnętrze. Sposób upięcia włosów, kojarzący się z latami 30.- 40. ubiegłego stulecia, smukła, trójkątna twarz, ostre rysy, fiolety na ustach i… jakby martwe oczy (czy nawet puste oczodoły). Irena jest przy tym wszystkim postacią o niezwykłej, zjawiskowej urodzie, ale pod owym chłodnym pięknem przeczuwamy zło. Kim jest? Jaka jest historia jej życia? Co tai? Czy możliwe, że jak Hanna, bohaterka „Lektora”, pociągająca zmysłowo, intrygująca, miła udział w okrucieństwie, zatopiona była w odmętach wojennego szaleństwa, zaangażowana w masową śmierć? Po przez swoje studium Ewa Zwarcz chce zapewne pokazać, że również w malarstwie – wbrew naszym kulturowym nawykom i przeczuciom – piękno może przesłaniać zło. Tajemniczą, niepokojącą aurę Ireny i inne różnorodne kobiece kamuflaże oglądać będziemy mogli w POCO do 5 września 2015 roku.                        

Piotr Jakub Fereński

Wystawa czynna od 03.07.2015 – 05.09.2015