03 Kwi

Ślady ludzi. Cristiano Mascaro/Sławomir Rumiak

by Magdalena Barbaruk

 

W Krakowie w Międzynarodowym Centrum Kultury od 28 marca oglądać można wystawę „Ślady ludzi. Cristiano Mascaro/Sławomir Rumiak”.

Pomysł autora koncepcji wystawy, Stephana Strouxa, wydaje się prosty: fotograf brazylijski miał przyjrzeć się Polsce a polski artysta Brazylii. Czy wystawa pokazywać miała jakiś „polski” czy „brazylijski” sposób patrzenia na obce krajobrazy miejskie byśmy mogli na nasze miasta spojrzeć inaczej? Posłużyć się artystami jako medium swoistego dialogu międzykulturowego? Można tak myśleć: wystawa w 2016 roku pokazana zostanie w Brazylii (Instituto Tomie Ohtake w São Paulo), w ramach trwającego wtedy sezonu kultury polskiej. A może chodziło przede wszystkim o ich subiektywne spojrzenia, o skonfrontowanie różnych postaw artystycznych, form, wrażliwości, na które wpływ miała także istotna różnica wieku między artystami? Można się też zastanawiać czy kurator wystawy spodziewał się raczej różnic wynikających z odmienności perspektyw i miejsc czy też zgranego, dobrze współpracującego zestawu prac?  Niemal dwukrotnie starszy Mascaro zapewne nie sięgnąłby po instalację wideo, ale obu artystów łączy dążenie do perfekcji, refleksji, raczej statyczności kadru niż dynamiki. Wydaje się zatem, że mimo odmiennych środków artyści mówią na wystawie jednym głosem i że wizje obu krajów nie różnią się od siebie znacząco. Między Mascaro a Rumiakiem daje się przeprowadzić linię, ale jest to linia skośna. Ma to swoją frapującą wizualną reprezentację. Pierwsza sala do której wchodzi widz jest ciemna, po lewej stronie umieszczono ekran z projekcją czarno-białych zdjęć z Polski, po prawej stronie barwne fotografie São Paulo. Pomiędzy nimi usypana z piasku, podświetlona pomarańczowo linia. Polska i Brazylia patrzą na siebie z ukosa.

Mascaro przyjechał do Polski trzykrotnie, za każdym razem wnikał w polskie miasta głębiej. Tak też jest to zaprezentowane na wystawie: przechodzimy od zdjęć robionych na zewnątrz (fabryki, budynki mieszkalne, sylwety miast, place Krakowa, Łodzi, Gdańska, Warszawy) do wnętrz: polskich mieszkań, tych dawnych i współczesnych. Są to mieszkania stereotypowe (Polak-katolik, polska bieda), czasem rokokowo bogate, kiedy indziej to wnętrza słynnych żydowskich łódzkich pałaców. Na zdjęciach nie zobaczymy jednak portretów mieszkańców, człowiek nie jest ważnym elementem kadru, istnieje tylko pod postacią różnych śladów. Mascaro patrzy na mieszkania z dystansu, tak jakby nie było różnicy między obserwacją Pałacu Kultury i pokojem dziecka. To w obu przypadkach krajobrazy, gdy te rozumiemy jako chłodny point de vue d’ ensemble a nie pełne życia domy.  Dobitnym przejawem postawy Mascaro jest panoramiczny format zdjęć wnętrz.

O ile mistrzowskie zdjęcia Mascaro nie pozostawiają wiele miejsca Rumiakowi (trochę w tym oczywiście przesady: w pamięć zapada m.in. niezwykła „biała” panorama wieżowców São Paulo) o tyle polski artysta przykuwa uwagę dwoma projektami: pierwszy z nich to cykl zdjęć w nieczynnym kinie Marrocos. By go należycie docenić trzeba powiedzieć kilka słów o samym miejscu. Powstałe w centrum São Paulo w 1951 roku cieszyło się opinią „najlepszego i najbardziej luksusowego kina w Ameryce Południowej”. W 2013 roku, w czasie kiedy Rumiak rozpoczął zdjęcia w São Paulo, kino zostało zajęte przez ruch aktywistów MSTS: na 12 piętrze zamieszkało wtedy 370 rodzin, około 1000 osób z różnych krajów. Budynek kina był tylko jednym z 90 przejętych obiektów, ale można traktować je jako symbol sprzeciwu wobec fikcyjności programu byłego prezydenta Luli „mój dom, moje życie”. Zamieszkanie w kinie staje się ironicznym komentarzem do rzeczywistej sytuacji mieszkaniowej w São Paulo, w którym ceny najmu rosną tak szybko jak szybko rozwija się samo miasto. Szacuje się, że w samym São Paulo aż 80 000 tysięcy ludzi żyje w opuszczonych budynkach. Nie jest to wiele gdy porównamy to z liczebnością czterdziestomilionowej aglomeracji ale miejsca te zyskują duże znaczenie dzięki projektom artystycznym. Fotografików interesowało przede wszystkim dokumentowanie życia kina Marracos, tego „miasta w mieście”: podział na strefy narodowe i religijne, sposoby organizacji życia i utrzymywania bezpieczeństwa, miejsca, w których bawią się dzieci podczas gdy ich rodzice pracują. Tak wygląda kino Marrocos w projekcie Alessandro Rampazzo. Sławomira Rumiaka interesuje jednak inne „życie po życiu” budynku. Polski fotografik rejestruje tytułowe ludzkie ślady w opuszczonych wnętrzach, zrujnowanych salach kinowych czy halach. Jego zdjęcia nie mają socjologicznego zacięcia. Metaforycznie i dosłownie powiedzieć można, że Rumiak fotografuje „inne piętra”. Jego bohaterem są fazy życia i obumierania materii. Są one nie tylko w Detroit ale także w tak dynamicznym mieście jak São Paulo.

Rumiak jedzie do São Paulo z kamerą i książką Mário de Andrade - potrzebny jest mu bohater, który pomoże zrozumieć jakim krajem jest Brazylia, która zastąpiła szmer dżungli szmerem miejskich arterii. Wystawę zamyka jego film Macunaima wraca do São Paulo, w którym artysta snuje refleksję o mieście wieżowców opierając się na indiańskiej legendzie o Macunaimie. Zacytujmy fragment filmowego komentarza: „Misjonarze w Amazonii słowem Macunaima zastępowali słowo Bóg. Komentatorzy książki Andrade nazywali Macunaimę brazylijskim evermanem. W języku Pemon macunaima składa się z rdzenia macu znaczącego ‘zło’ i przyrostka ima oznaczającego ‘wspaniały’ lub ‘wielki’. Opierając się na tekstach niemieckiego etnologa Theodora Koch-Grünberga w 1926 roku Mário de Andrade pisze książkę Macunaima. Bohater zupełnie bez charakteru. Od dzieciństwa jego największą słabością są pieniądze i kobiety”. Jedyne słowa jakie wypowiedział Macunaima do swojego syna to „Synku urośnij szybko, żebyś mógł iść do São Paulo zarobić kupę forsy”. São Paulo jest symbolem ekonomicznej siły Brazylii. Jego mieszkańcy mówią, że w mieście i dookoła niego mają wszystko, nie potrzebowaliby reszty Brazylii gdyby nie jej portfele. Powtarzają od dekad, że „São Paulo nigdy się nie zatrzyma”. Refleksję Rumiaka włączyć można w nurt krytyki kultury: indiańskiego bohatera odnajduje dziś w „najbiedniejszym z odwiedzonych miejsc, w budynku z hodowlą kurczaków”, który musieli opuścić mieszkańcy bo został sprzedany prywatnemu przedsiębiorcy. Gdy zwiedzałam ostatnio Brazylię zastanawiałam się, co odróżnia ją od reszty amerykańskiego kontynentu. Wracałam wciąż do wypisanego w jej fladze pozytywistycznego hasła: Ordem e Progresso. Brakuje słowa kluczowego: dinheiros. Brazylię i Polskę napędzają pieniądze, to po lepsze życie jechali do Brazylii nasi przodkowie, dziś jeździ się gdzie indziej. „Gdzie się podziali tamci ludzie? Poszukiwanie pracy ściągnęło ich kiedyś aż tutaj. Czy to łączy tych z Brazylii i tych z Polski? (…) Gdzie w tamtym zrywie podziała się nasza przyszłość?” - pyta Stephan Stroux w programowym tekście wystawy.

Magdalena Barbaruk

 

Idea i koncepcja wystawy: Stephan Stroux

Kurator: Stephan Stroux

Współkurator ze strony MCK: Natalia Żak

Koordynacja: Regina Pytlik

Aranżacja wystawy: Stephan Stroux, Maria Paszkowska

Współpraca: Aleksander Gowin, Dorota Kwinta, Katarzyna Sójka (Instytut Adama Mickiewicza)      

Galeria MCK 28 marca – 7 czerwca 2015

zdjecia Galerii MCK