05 Lut

Zamieszkiwania. O wystawie Katarzyny Józefowicz „Habitat” w Centrum Sztuki Współczesnej w Zamek Ujazdowski w Warszawie

by Lena Wicherkiewicz

 

To pierwsza wystawa Katarzyny Józefowicz o przekrojowym charakterze, wyjątkowe przedsięwzięcie zważywszy na charakter jej prac – te, często znacznych rozmiarów, wykonane są z nietrwałych materiałów – przede wszystkim z papieru.

Jej artystyczna droga jest osobna i własna, przebiegająca spokojnie i wolno na przekór panującej modzie na szybki i spektakularny sukces. Dość późno zdobyte uznanie – w wieku ponad 40 lat, uhonorowane Paszportem Polityki w 2001 roku, może być tego potwierdzeniem. Artystka nieczęsto wystawia, ostatnio jeszcze rzadziej, ponieważ pochłania ją praca dydaktyczna i administracyjna na gdańskiej uczelni, gdzie jest profesorką i dziekanem Wydziału Rzeźby i Intermediów. Tym bardziej cieszy, trwająca obecnie, podsumowująca jej dotychczasową twórczość, wystawa w Zamku Ujazdowskim. Ekspozycja prezentuje wszystkie ważniejsze realizacje artystki: „miasta” (1989-1992), „habitat” (1992-1996), „dywan” (czarno-biały, 1997-2000), „gry” (2001-2003), „bez tytułu/zwoje” (2004), „pokój” (2006-2007), „po słowie” (2008-2010), „miłość” (2011), „obrus” (2012) i „teren prywatny (2012-2014).

Kruche meblościanki, dywany pieczołowicie wyplecione ze ścinków kolorowej prasy, delikatne pismo osobistych ogrodzeń, obrus utkany z gazetowych liter – wśród kolekcji tych nietrwałych akumulacji wrastających w ekspozycyjne sale Zamku, możemy poczuć dobrostan odzyskanej, udomowionej przestrzeni oraz szacunek dla drobiazgowej, benedyktyńskiej pracy. Konstelacje drobnych elementów: starannie wyciętych fragmentów papieru gazetowego, czy samych jedynie liter i zdjęć, tekturowych mebelków i meblościanek, drobnych form ze sklejki. Zagęszczanie, akumulacje w zwarte, uporządkowane struktury i formy, dające wyraz głębokiej pokory i cierpliwości wobec nietrwałości materii i upływu czasu. Te jakości ulotnej i, z pozoru, błahej materii są świadomie przyjęte i zaakceptowane. Są też, obok nagromadzenia, ważną zasadą estetyczną tej sztuki. Dla nas, oglądających, mogą być inspiracją do refleksji nad ulotnością wszystkiego i przeciwstawiającą się mu ludzką potrzebą zakotwiczenia, zakorzenienia. Tę ostatnią możemy wszakże zaspokoić bez wznoszenia ogrodzeń i wyznaczania twardych konturów, o czym zdają się mówić Katarzyny Józefowicz „miasta” i „habitat” i „teren prywatny”.

Projekt artystki jest totalny, lecz o ulotnej naturze, łączący delikatność z potencjałem nieskończoności, efekt wieloletniej, wytrwałej, skrupulatnej pracy, której sensem jest oswojenie materii i przestrzeni, rozumiane jako świadome i osobiste zamieszkiwanie. Zachwycający jest także spokój, pogoda ducha i naturalność autorki, odzwierciedlające się w charakterze jej prac: nieagresywnie zaznaczających nowe terytoria, oswajających, co obce i nadmiarowe; łagodnie i stanowczo zakreślających przestrzeń własną.

Materiałem większości realizacji Katarzyny Józefowicz jest papier, papier „odzyskany” – z gazet i kolorowych czasopism. Ten artystyczny recykling ujawnia nowy sens istnienia „materii odrzuconej”. Pracę „bez tytułu/zwoje” można czytać jako gest „ukrycia” nadmiaru informacji docierającej do nas zewsząd, jako złagodzenie jej, ukojenie zmysłów, a może przede wszystkim jako nadanie temu, co przypadkowe uporządkowanej, estetycznej struktury. Natomiast proces odzyskiwania w instalacjach „po słowie” czy „obrus” odbywa się w materii języka: dotyczy wyłuskiwania własnych znaczeń, destylacji esencji, czy snucia osobistych poezji.

W skupionej, drobiazgowej pracy Katarzyny Józefowicz odczytywalne jest odwołanie do kobiecych zajęć, a pośrednio być może do kobiecości i kobiecego języka – tkania i „wicia gniazd”, do tworzenia dywanowych kompozycji, do filigranowej natury koronek i frywolitek, co nie przeszkadza jednakże odniesieniom do bardziej „męskiej” działalności, jaką było benedyktyńskie pisanie. Żeńskiemu aspektowi towarzyszy jednak odrzucenie, często łączonej z dziedzinami „kobiecego” rękodzieła, dekoracyjności i koncentracja na tym, co surowe, proste i esencjonalne. W pracach artystki wyraźne jest także odniesienie do architektury, dokonywane niejako à rebours – poprzez kruche i wykonywane w mikro skali budowle i wnętrza – subtelna i silna zarazem odpowiedź ekspansywności i monumentalności tradycyjnej zachodnioeuropejskiej architektury.

Twórczość Katarzyny Józefowicz dotyczy jednak przede wszystkim rzeźby – przestrzennej obecności, ciężaru (lub kruchości), lecz jest także refleksją o rysunku, piśmie i pisaniu, o kształtowaniu formy artystycznej, która asymiluje wszystkie wymienione powyżej dziedziny, jednocześnie wykraczając poza nie. To przede wszystkim sztuka, której tematem jest przestrzeń, jej określanie i nazywanie, wytyczanie i kreślenie, nasze gesty wobec niej – znaki pisma, ściegi, ślady sklejania, w pewien sposób jednak zawsze jakby urwane, zatrzymane wpół słowa, z potencjałem kontynuacji. Próby subtelnych, lecz jasnych przymknięć, zaznaczeń, tak, by mogła brzmieć natura przestrzeni – wolna, nieograniczona.

Ekspansywności codzienności, dążeniu do spektakularnego efektu, twórczość Katarzyny Józefowicz przeciwstawia powolność, pokorę i pracowitość – „pracę godzinami, dniami, miesiącami i latami” nad uporządkowaniem ulotnej, odrzuconej materii. Wobec zgiełku miast i chaosu blokowisk, wobec dynamizmu dzisiejszej sztuki przyjmuje postawę wytrwałości, skupienia, konsekwencji. Jej wystawa przynieść może ukojenie i zatrzymanie. „habitat” ochrania od nadmiaru uciążliwych bodźców, odsłania głębszy sens benedyktyńskiej i pozornie szaleńczej pracy – oswoić rzeczywistość, utkać własną drogę, nadać osobisty rytm, stworzyć bezpieczne siedlisko…

Lena Wicherkiewicz