11 Lip

SZEŚĆ NIEZWYKŁYCH MALAREK U PLATONA

by Anita Wincencjusz-Patyna

 

We wrocławskiej Galerii Sztuki Platon trwa właśnie wystawa malarstwa sześciu utalentowanych młodych kobiet zatytułowana „Inne”. W korytarzowej przestrzeni jednej z kondygnacji galerii spotkały się różne temperamenty, różne bagaże doświadczeń, różne postawy twórcze, różne techniki, różne sposoby komentowania rzeczywistości, różne formy, różne stylistyki, różne formaty.

Te „inne” to Justyna Kuklo, Marta Lech, Magdalena Peszkowska, Dominika Ruta, Ewelina Sośniak oraz Ewa Zwarycz. Nie wchodząc w szczegóły, wspólna jest ich metryka. Wszystkie malarki urodziły się około 1980 roku. Wszystkie też w drugim pięcioleciu XXI w. otrzymały dyplomy akademii sztuk pięknych: wrocławskiej (Lech, Ruta, Sośniak i Zwarycz) oraz gdańskiej (Peszkowska i Kuklo – ta ostatnia legitymuje się także dyplomem Królewskiej Akademii Sztuk w Brukseli, gdzie obecnie mieszka). Co najważniejsze, wspólny dla nich jest także wysoki poziom prac prezentowanych na wystawie, świetny warsztat i wysoka świadomość działania malarskiego, nawet jeśli autorki koncentrowały się w okresie edukacji na rysunku, grafice czy tkaninie. Artystki są zadziorne, wrażliwe, uważne, odważne, otwarte, zwłaszcza na ideę tego spotkania zaaranżowanego przez kuratorkę wystawy Magdalenę Grobelną. Jak pisze ona w tekście wprowadzającym do tej zbiorowej prezentacji: „Aranżacja ekspozycji jest głównym kluczem do odbioru całości. To właśnie ta konkretna relacja między obrazami tworzy jej niepowtarzalną jakość.” Ten „babski salon” uruchamia wielogłos, a momentami brzmi unisono. Jeśli damy się otoczyć obrazami i nie tylko wpatrzymy się w nie, ale i wsłuchamy, odczujemy, że przestrzeń galerii pulsuje emocjami. Malarki przerzucają się spostrzeżeniami natury ogólnej, komentarzami do aktualnych zdarzeń, w zaufaniu przekazywanymi zwierzeniami, mimochodem rzucanymi plotkami. Prezentowane na wystawie prace z czułością sejsmografu rejestrują życie we wszystkich jego przejawach: raz prześmiewczo, a nawet kpiarsko, raz w pozornie zdystansowanej obiektywnej relacji, a jeszcze innym razem w mocno osobistej translacji na abstrakcyjny język ekspresji.

Sąsiedztwa obrazów sprzyjają poszukiwaniu powiązań pomiędzy nimi: i tych w zakresie zastosowanej kolorystyki, i tych dotyczących podejmowanej problematyki. Tworzą zaskakujące związki narracyjne, nowe kompozycje, komentują się nawzajem. Na wystawie zobaczymy zarówno realizacje popartowe, jak i abstrakcję organiczną, sceny jak z Hockneya i propozycje surrealistyczne, prace rozedrgane kolorem i te tonące w monochromatycznych gamach bieli czy czerni.

Bardzo atrakcyjna propozycja na artystyczny akcent w lipcu. Także dla wymagających.

Anita Wincencjusz-Patyna