26 Cze

FOTOFESTIWAL 2014 - relacja

by Paweł Jagiełło

 

Za nami kolejna, trzynasta już, edycja Międzynarodowego Festiwalu Fotografii, który zdominował łódzkie przestrzenie kulturalne w dniach 5-15 czerwca.

Tym razem serce Fotofestiwalu znów biło na ul. Tymienieckiego, w odnowionym kompleksie fabrycznym, który od samego początku stanowił centrum festiwalowe (z wyłączeniem kilku ostatnich lat, z uwagi na jego modernizację). Jak co roku entuzjaści obrazu fotograficznego mogli nacieszyć swoje oczy zarówno pracami najbardziej uznanych przedstawicieli tego medium, jak i młodszych, nieznanych szerzej twórców, których nadesłane projekty w ramach Programu Grand Prix oceniało międzynarodowe jury składające się z ekspertów w dziedzinie współczesnej fotografii.

Mocnym i niewątpliwie przyciągającym uwagę akcentem były tzw. wystawy specjalne, z których najbardziej imponująca pod względem założeń i zgromadzonego materiału jest wciąż jeszcze pokazywana w Atlasie Sztuki (ul. Piotrkowska 114/116) „Shadow Land. Fotografie Rogera Ballena z lat 1982-2013”, będąca retrospektywną wystawą twórczości tego artysty. Obejmuje ona wszystkie ważniejsze cykle, począwszy od „Dorps”, w którym Ballen z socjologicznym zacięciem dokumentował życie ludzi z małych miasteczek (tzw. Dorpsów), przez kolejne „Platteland”, „Outland” i „Shadow Chamber”, gdzie dokumentalistyka stopniowo ustępowała stylizacji artystycznej, aż po ostatni „Asylum of Birds” – tam kolejne kadry są już w dużym stopniu wyreżyserowaną fikcją, zaś obok ludzi i zwierząt, na równych prawach, historię opowiadają różnej maści znalezione przedmioty, maski, rysunki. Na tę wystawę uczulam szczególnie, z racji tego, że trwać będzie do końca sierpnia, a ponadto – niezależnie od tego, czy twórczość Ballena jest komuś znana, czy też zupełnie obca – nieczęsto ma się szanse zobaczyć tak wyczerpujący przegląd twórczości artysty, który w dodatku miał swój udział w przygotowywaniu ekspozycji.

Z kolei fanów szeroko pojętego rocka z pewnością ucieszyła wystawa prac Briana Griffina w dawnych zakładach Monopolu Wódczanego. W ramach „DisCover Photography” pokazano tam 63 zdjęcia związane z promocją przemysłu muzycznego – od prasowych portretów muzyków i zespołów takich jak The Clash, Iggy Pop, Talk Talk, Queen, Peter Hammil, Kate Bush, Ultravox, czy wreszcie Depeche Mode, po okładki ich płyt – wszystko wzbogacone odręcznie wykonanymi notatkami samego autora.

Strzałem w dziesiątkę były również zdjęcia Volkera Hinza związanego od prawie czterech dekad z niemieckim tygodnikiem Stern, dla którego fotografował gwiazdy kina i estrady, polityków, sportowców, czy projektantów mody. Całkiem spory zbiór fotografii jego autorstwa można było oglądać w centrum festiwalowym na Tymienieckiego 3.

Osobną atrakcją był cykl wystaw fotograficznych Katedry Fotografii Szkoły Filmowej w Łodzi odbywający się pod szyldem Filmschool Imaginarium – sugerującym dość otwartą formułę. Najciekawsza z nich była wystawa główna, zorganizowana w centrum festiwalowym, zatytułowana „Darkroom”, odbywająca się w zaciemnionej hali, gdzie percepcja zwiedzających wystawiana była co chwilę na próbę. Fotografie eksponowane były w niemal całkowitej ciemności i przyjrzeć się im można było włączając na chwilę zwisające z sufitu latarki. Wyłaniające się wówczas z mroku prace, częstokroć budziły niepokój, jak chociażby „Trixter” – pełen szalonych clownów cykl Ireny Kalickiej, czy „Kolekcjoner tożsamości” Martyny Strzelczyk, a przede wszystkim „Czarne historie” – instalacja Agaty Opalińskiej, składająca się z oświetlonego niebieskim światłem stolika, na którym leżał stosik slajdów oraz zapomniane już dziś urządzenie do ich oglądania – stary retrospektyw, dzięki któremu widz odkrywał dziwną, nie do końca jasną znaczeniowo zawartość kolejnych zdjęć. W egipskich ciemnościach wspaniale prezentowały się podświetlone instalacje „Exclusion” Franciszka Ammera, „Looking for Space” Bartłomieja Talagi, „Światła północy” Roberta Danieluka, czy „Mgnienia” Dominiki Truszczyńskiej – rozpisana na kolejne sekwencje w ciągu lightboxów próba uchwycenia obrazu upływającego czasu. Wbrew warunkom panującym w pomieszczeniu, można powiedzieć, że był to jeden z jaśniejszych punktów na mapie wystaw głównych Fotofestiwalu.

Stałym punktem programu była oczywiście wystawa finalistów Grand Prix. Tegorocznym zwycięzcą konkursu został David Favrod wraz z projektem „Gaijin”, w ramach którego autor snuje fikcyjną (choć zrodzoną z prawdziwych przeżyć i doznań) opowieść o poszukiwaniu własnej tożsamości – próbie rekonstruowania jej ze swoich wyobrażeń, obrazów podsuwanych przez kulturę popularną i tradycyjną, jak i ze wspomnień członków rodziny. Nie dziwi fakt, że „Gaijin” ujął powołane w tym roku jury. To ciepła, bardzo osobista, wręcz nostalgiczna historia, opowiedziana pięknymi kadrami, nie pozbawiona również odrobiny dystansu i humoru. Wybór jednak musiał być trudny z uwagi na mocną konkurencję, np. w postaci „Days of Night – Nights of Day” – projektu Eleny Chernyshovej, w ramach którego śledziła ona losy mieszkańców Norylska – najdalej wysuniętego na północ miasta na świecie, będącego zarazem jednym z największych miast górniczych, gdzie siły natury (w postaci ekstremalnych temperatur) spotykają się z destruktywną siłą przemysłu. Pełne uroku były też „Stigma” Adama Lacha – reportaż o życiu 60-osobowej rodziny koczujących we Wrocławiu rumuńskich Romów oraz „Scrublands” Antoine Bury’ego – o ludziach, którzy postanowili porzucić złotą klatkę cywilizowanego świata. Wymieniać można by długo z uwagi na wysoki poziom nadesłanych projektów, wielość poetyk obrazowania i zróżnicowaną problematykę.

Jak zwykle napięty i obfity był program wystaw towarzyszących, prezentowanych w wielu łódzkich galeriach, przestrzeniach oficjalnych i alternatywnych, które często niezależnie od ich oficjalnego profilu „przełączają się” na fotografię i współpracują z Fotofestiwalem. Niektóre wystawy wciąż jeszcze trwają, jak np. godne uwagi „Hybrid Figures” Doroty Buczkowskiej i Przemka Dzienisa, „Niespiesznie” Anity Andrzejewskiej, czy „Anima. Obrazy z Afryki” Magdy Hueckel.

Sukcesem zakończyła się aukcja dzieł polskich artystów – głównie znanych i wielokrotnie nagradzanych –  zebranych na wystawie „Odkrycia. Motyw ciała w polskiej fotografii”. Znalazły się tam prace m.in. Zdzisława Beksińskiego, Zbigniewa Dłubaka, Ryszarda Horowitza, Jerzego Kosińskiego, Ewy Kuryluk, Natalii LL, Józefa Robakowskiego, Zofii Rydet, czy Zygmunta Rytki i innych. Szczególnie zaciekła walka toczyła się o zestaw prac Witkacego „Zastrzyk narkotyczny”, który sprzedano ostatecznie za 68 000 złotych.

Organizatorzy festiwalu zapewnili ponadto dużo innych atrakcji, z których dużym zainteresowaniem cieszyły się warsztaty prowadzone przez jedną Alexa Webba i Rebeccę Norris Webb z legendarnej agencji Magnum Photos oraz dwudniowe seminarium składające się z przeglądu portfolio oraz spotkań z ekspertami, którzy opowiedzieli o współczesnym rynku fotografii światowej oraz o świadomym kierowaniu rozwojem zawodowym. Nie zabrakło też, zawsze popularnych, spacerów fotograficznych, pokazów slajdów, czy paneli dyskusyjnych i wykładów.

Paweł Jagiełło

fot. k.saj