25 Cze

Alicja w Zachęcie i Ogrodzie Saskim

by Lena Wicherkiewicz

 

Już niemal w wakacyjnym nastroju Zachęta prezentuje dwa siostrzane projekty związane z „Alicją w Krainie Czarów” Lewisa Carrolla. To smakowita artystyczna przyjemność dla małych i dużych: surrealistyczna, swobodna, pełna niespodzianek.

Przygodę z Alicją warto rozpocząć od plenerowej, interaktywnej instalacji w Ogrodzie Saskim przygotowanej przez malarza i grafika Włodzimierza Jana Zakrzewskiego, artysty, który od lat 70. zajmuje się refleksją nad czasem i percepcją rzeczywistości. Ogrodowy, dźwiękowy labirynt i ścieżka, gdzie doświadczamy zaskakujących wrażeń przestrzenno-dźwiękowych, powstał przy współpracy artysty z Michałem Silskim (dźwięk) i Jakubem Szczęsnym (architektura). Nasze współuczestnictwo w instalacji, poruszanie się w niej, wywołuje zmiany tempa, głośności i barwy dźwięków. Działanie skalą i odległością, tu przełożoną na wrażenia słuchowe, odnosi się istotnego tropu powieści Lewisa Carrolla. Architektura instalacji podzielona jest na kilka części: korytarze wyjścia i wejścia, Halę Ech i serce, czyli Dziedziniec Wewnętrzny. Muzyczną ścieżkę instalacji Włodzimierza Jana Zakrzewskiego tworzą znane dawne i współczesne kompozycje: Wolfganga Amadeusza Mozarta, Edwarda Elgara, Michała Kleofasa Ogińskiego, lecz przede wszystkim współczesnych polskich kompozytorów: Henryka Mikołaja Góreckiego, Krzysztofa Pendereckiego, Witolda Lutosławskiego i Pawła Mykietyna. Warto dodać, że dźwiękowa strona instalacji zmienia się w zależności od pory dnia: instalacja żyje w swoim zmiennym rytmie dobowym i warto przyjść do Ogrodu Saskiego również po zmierzchu, nie będziemy mogli wprawdzie wejść do labiryntu, ale jej muzyczne życie nadal może być naszym doświadczeniem. Częścią plenerowego projektu jest także instalacja „Żółty” Kuby Bąkowskiego, która zapewne poruszy nie tylko najmłodszych.

Ja jednak jestem pod niesłabnącym urokiem ekspozycji siostrzanej, oniryczno-literackiej, tej „po drugiej stronie”, po drugiej stronie ulicy Królewskiej, czy w budynku Zachęty. To projekt przygotowany przez Marię Świerżewską – Franczak, prezentujący prace z kolekcji Narodowej Galerii Sztuki, wspólnie z instalacjami przygotowanymi specjalnie na ten pokaz. Te ostatnie to, spinające projekt na jego początku i końcu, Kuby Bakowskiego Acilja w nie wielkim salonie oraz Ttralabum i bumalarT Włodzimierza Jana Zakrzewskiego, (zrealizowana także we współpracy z Michałem Silskim).

Zachęta niezwykle rzadko pokazuje prace ze swojej kolekcji, tym bardziej warto, po aktywnościach w Ogrodzie Alicji, zagłębić się w zakamarki wizualnych, już mniej interaktywnych, tajemnic, skupić się na subtelnej i tajemniczej urodzie prac Krystiany Robb-Narbutt, na jej kruchych gablotkach, na wystawie prezentowane są dwie: Pamięci Louise Bourgeois i Pocałunek, czy delikatnej, pokrytej rzeżuchą rękawiczce Teresy Murak (Forma) lub rozplątywać zagadki linii, w zapomnianych już dziś klasycznych technikach graficznych, podziwiając mezzotinty Macieja Haufa (Martwe natury), linoryty Józefa Gielniaka czy akwatinty Leszka Rózgi (Dydaktyka lata, Pejzaż wiosenny z kawką). Kuratorka wystawy podjęła się wyrafinowanego zadania interpretacji utworu Lewisa Carrolla, by nie tylko wydobyć następstwa skosztowania kawałka zaczarowanego grzyba i ciastka (choć motyw zmiany skali jest wyraźnie zaznaczony szczególnie w układzie ekspozycji), podkreślić absurdalną symetrię świata po drugiej stronie lustra, czy też po drugiej stronie obiektywu, jak chce Kuba Bąkowski, lecz przede wszystkim „Alicja po drugiej stronie” wydobywa język powieści Carrolla, jej tropy i struktury: poetycki oniryzm, zagadkowe spotkania, absurdalne zderzenia i niespodziewane przypadki, fantasmagorie i osobliwości.

Gdy opuścimy tajemniczy korytarz maleńkich gablotek i grafik, ten miniaturowy „Gabinet osobliwości”, stajemy się znów dużą Alicją, na tyle dużą, by zmierzyć się z minimalistyczną instalacją Pedra Cabarity-Reisa i na tyle małą, by zmieścić się we wnętrzu stołu Bartosza Muchy. To jednak nie koniec przygód Alicji w Zachęcie, zostaje nam mamy jeszcze magiczny deser: świetlno- dźwiękowo-taneczny spektakl, instalacja Włodzimierza Jana Zakrzewskiego, gdzie, podobnie jak w plenerze, wykorzystany jest motyw kart do gry.

Nie przegapcie Alicji, zarówno tej z Ogrodu, jak i tej po drugiej stronie – czeka tam na Was. Czeka jeszcze chwilę, w ogrodzie tylko do 6 lipca, w nie-wielkim salonie Zachęty – do 17 sierpnia.

Lena Wicherkiewicz