22 Maj

Maniere Noire Christophera Nowickiego w Domku Miedziorytnika

by Magdalena Stachowiak

 

Mezzotinta nazywana inaczej sztuką czarną to technika, która wymaga długiego czasu spędzonego w pełnym skupieniu.

 

Proces przygotowywania matrycy, mającej potem wydać odbitki z oczekiwaną gradacją światła i cienia to rodzaj celebracji, magicznego niemal „czynienia”, rzucania uroku. Tu potrzeba prawdziwej pasji rękodzielniczej… Wyjątkową okazją do zobaczenia takiej właśnie pasji i prawdziwego popisu mistrzostwa warsztatowego w tej technice była wystawa grafik Christophera Nowickiego we wrocławskim Domku Miedziorytnika. Maniere Noire swój wernisaż miała 23 kwietnia, a oglądać ją można było  do 7 maja. Kuratorem wystawy był Marek Stanielewicz, który jako kustosz w dawnym mieszkaniu Geta-Stankiewicza, zaprojektował ekspozycję oraz towarzyszący jej katalog. Christopher Nowicki pochodzi z Toledo w Ohio, w Stanach Zjednoczonych. Grafiką interesował się i zajmował od najmłodszych lat. Od ponad 20 lat mieszka i pracuje w Polsce. Do naszego kraju przywiodły go polskie korzenie oraz  zachwyt nad estetyką polskich grafik, którą miał okazję poznać już podczas swojej pierwszej wizyty w Polsce w 1989 roku. Praca we wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych doprowadziła go do uzyskania w 2006 roku tytułu profesora. Bogata ścieżka edukacyjna, którą przebył profesor Nowicki pozwala mu dziś na prowadzenie na Akademii pracowni o bardzo szerokim programie i zakresie technik- sitodruku, linorytu, kolografii, foto-akwaforty i zaawansowanej mezzotinty. Samemu artyście najwięcej satysfakcji sprawia jednak najtrudniejsza z nich- technika mezzotinty. Maniere Noire jest wystawą retrospektywną, na którą Christopher Nowicki kazał ponoć dość długo czekać nawet organizatorowi. Wszystko oczywiście za sprawą pracochłonnej techniki. Zaprezentowane ryciny w liczbie 28 przedstawień są podróżą pełną szlachetnej czerni i wydobytych z niej półtonów oraz zapachu farby graficznej. Wystawa prezentuje sporą różnorodność- począwszy od różnorakich formatów rycin, poprzez niuanse techniczne (kilka odbitek jest kolorowanych, kilka połączonych z serigrafią), różny stopień szczegółowości, kończąc na kilkuwątkowej tematyce. W całym prezentowanym zestawie odbitek wyróżnić można co najmniej trzy bardzo spójne tematycznie serie. Najbardziej chyba przyciąga oczy zestaw prac z cyklu Entropia. Tetrzy największe na wystawie prace epatują ciemnością, z której wyłaniają się pełne wyrazu i swoistego ciężaru maszyny- Buldożer, Lokomotywa oraz Traktor. Temat być może błahy, ale mocno nasycony nostalgią i imponujący siłą wyrazu. Szczególnie zadziwiatu wyczucie głębi, dopracowanie szczegółów oraz niezwykle umiejętne nasycenie przedstawień odpowiednim klimatem. Słychać tu ciszę, przerywaną niekiedy warkotem silnika i krakaniem… Kolejny cykl to zestawienia małych, ulubionych przedmiotów, zapamiętanych bardzo szczegółowo, to rodzaj podróży artysty do dzieciństwa, do zbieractwa, jakie przeżywa na pewnym etapie większość z nas. „Co kto lubi” w wypadku Christophera Nowickiego to nieco zamglone stosy piór, listów i fotografii, rozproszone szklane kulki, lokomotywy, pudełka zapałek i rozsypane pinezki. To martwe natury o bardzo osobistym charakterze, na widok których trudno jest się chyba nie uśmiechnąć. Osobiste są także grafiki, w których mezzotinta łączy się z serigrafią. Wnętrza, gdzie pomieszkują dziecięce zabawki to kolejne kawałeczki przeszłości, migawki z najbardziej zapamiętanych momentów, spojrzenie na ulubione, jeszcze moment temu najważniejsze zabawki… Zastosowanie koloru jest w tym wypadku zabiegiem bardzo trafionym- wszak barwy są w dzieciństwie jednym z najbardziej intrygujących dla wyobraźni tematów. Oprócz tych trzech serii prac osobny zestaw stanową exlibrisy. Te niewielkich rozmiarów „cacka” zadziwiają swoją drobiazgowością, która osiąga tu chyba granice niemożliwości, intryguje i zaprasza widzów do poszukiwań przeróżnych „smaczków”, uzyskanych w mistrzowskim warsztacie autora. Na wielu pracach Christophera Nowickiego spotkać można dostojne, nieco ukryte i tajemnicze kruki. To bardzo intrygujący element. Ich wędrówka po świecie artysty trwa już bardzo długo- pojawiają się na gigantycznych pojazdach, przy martwych naturach, a nawet w dziecięcych pokojach. Mroczne stworzenia są chyba jednak pewnego rodzaju żywymi towarzyszami nieożywionych kadrów. Człowiek jako bohater pojawia się w pracach artysty dość rzadko, a jeśli już to jako zamglona, dość niewyraźna sylwetka lub sam jej cień. Maniere Noire to rodzaj podróży przez świat pełen tajemnic, ciemności, ale i pewnego rodzaju spokoju. Tu wszystko ma swój porządek, swoje miejsce. Panuje cisza. Dobrze było  trawić do Domku Miedziorytnika i chociaż na chwilę pobyć w takim niezwykłym świecie. Jest to jak powrót do zabawy małą lokomotywą, do rozsypywania szklanych kulek po podłodze i do zachwycania się ogromnymi pojazdami… Ta wystawa to mały skrawek dzieciństwa- czasów, kiedy wszystko było większe, bardziej magiczne, ale równocześnie proste i prawdziwe.

Magdalena Stachowiak