10 Mar

Władysław Hasior. Europejski Rauschenberg?

by M.Barbaruk

Dyrektorka MOCAK-u, Maria Anna Potocka, mówi że to najważniejsza wystawa, jaką można obecnie oglądać w Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie. 

Rzeczywiście, choć sąsiaduje z przejmującą, mocną, klasyczną fotografią społeczną Rune Erakera („Wysiedleni”) to właśnie ona zawłaszcza wizualnie przestrzeń galerii. Oglądając efektownie i mądrze wyeksponowane prace Hasiora w stanowiącej filię Muzeum Tatrzańskiego galerii zakopiańskiej byłam sceptyczna wobec możliwości równie udanej wystawy w ascetycznych wnętrzach krakowskiego MOCAK-u. A jednak kuratorowi wystawy Józefowi Chrobakowi udała się ta niezwykła rzecz. Zaprezentowane dzieła pochodzą z lat 1956-1986, ale większość prac stanowią pochodzące z lat 60., najważniejszego a trochę zapomnianego okresu w twórczości artysty, asamblaże i sztandary. Chrobak wybrał ich „jedynie” sto. „Jedynie” bo kurator szacuje, że Hasior stworzył około dwóch tysięcy prac (wiele z nich się nie zachowało). Właściwie ekspozycja krakowska jest przeciwieństwem zakopiańskiej: dzieła zawieszone są na białej ścianie z żelazną konsekwencją, jedno obok drugiego, żadnych efektów specjalnych, a efekt przytłaczający. Prace Hasiora jawią się oglądającym jako mroczne, groźne, ironiczne, święte, piękne. Pochodzą z 20 miejsc, niektóre z nich nigdy nie były reprodukowane, 40 dzieł pochodzi z kolekcji prywatnych. Dla znawców sztuki Hasiora zaskoczeniem mogą być zwłaszcza rzadko pokazywane i publikowane w opracowaniach asamblaże. Dla mnie były nim fotografie, których artysta wykonał podczas trzydziestu lat około 20 tysięcy. Na wystawie zobaczyć można ich niewiele, około kilkudziesięciu, ale pokazują one sposób pracy artysty: obsesyjną obserwację rzeczywistości w poszukiwaniu w niej motywów, symboli, które mógł włączyć do swych prac. Obejrzeć można też fragmenty filmów Grzegorza Dubowskiego a w nich zarejestrowane happeningi (dziś powiedzielibyśmy perfomanse) Hasiora: korowód 20 sztandarów z okazji „Święta Kwitnącej Jabłoni” (1973), któremu przyglądało się 35 tysięcy mieszkańców Łęcka i okolic czy odsłonięcie największej realizacji plenerowej „Słoneczny rydwan”, którą zamówiło u artysty szwedzkie miasto Södertälje. Ciekawym aneksem do wystawy jest dokumentacja fotograficzna zakopiańskiej pracowni Hasiora, którą w 1962 roku wykonał Wojciech Plewiński. Widzimy w niej zaginione, zniszczone już dziś prace, to jak dzieła te powinny być oglądane a czego dziś „ze względów konserwatorskich” się nie robi (światło zapalonych świec), ale także samego artystę, chętnie fotografującego się z nieodłącznym papierosem w dłoni na tle swych rzeźb. Czy jest on „europejskim Rauschenbergiem” na to ani wystawa, ani zapytany o to kurator wprost nie odpowiadają. Znak zapytania zawisł jednak szczęśliwie nad fascynującą, zagadkową twórczością i osobą Hasiora. Warto dodać, że to pierwsza od czterdziestu lat tak duża wystawa prac Hasiora w Krakowie. Wystawę poprzedziły solidne badania, wierzmy że to właśnie dlatego musimy poczekać na katalog. „Ukaże się wiosną” – zapewnia dyrektorka muzeum.

Wystawę można oglądać od 14 lutego do 27 kwietnia 2014 roku

Magdalena Barbaruk

fotografie: Janusz Leśniak