08 Gru

Wrocławscy artyści w Wiesbaden

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
by Dorota Miłkowska
/ in Archiwum
Widok ogólny ekspozycji Widok ogólny ekspozycji

25 lat współpracy partnerskiej pomiędzy Wrocławiem a Wiesbaden stało się pretekstem do zorganizowania wystawy obu środowisk artystycznych.

Jej pierwszą odsłonę, zatytułowaną  "Przestrzeń pomiędzy nami", na którą złożyły się prace  wykładowców i absolwentów wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych, można obecnie oglądać  w stolicy Hesji.
   Odpowiedzialni za formułę wystawy: Katarzyna Koczyńska-Kielan oraz Norman Smużniak, zdeterminowani koniecznością dopasowania jej do niewielkiej przestrzeni sal ekspozycyjnych Domu Sztuki oraz Ratusza, zaproponowali kuratorską prezentację, którą zawęzili do malarstwa, grafiki, ceramiki i szkła. Ta dość radykalna decyzja okazała się dla wystawy bardzo korzystna. Zapewniła jej spójność, a poszczególnym, tworzącym ją pracom przestrzeń zarówno dla tworzenia interesujących kontekstów, jak i indywidualnej ekspresji. Dodatkowo - zwróciła uwagę na zjawiska charakteryzujące, w powyższych dziedzinach, sztukę Wrocławia.
We wrocławskim malarstwie od lat zauważyć można dominację dwóch nurtów: koloryzmu i strukturalizmu. Pierwszy z nich wywodzi się jeszcze z twórczości artystów przybyłych do Wrocławia wkrótce po zakończeniu wojny, z zadaniem z stworzenia na gruzach przedwojennej akademii Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Pięknych. Byli wśród nich: Eugeniusz Geppert, Emil Krcha i Stanisław Kopystyński. Ich twórczość, pozostająca w bliskiej relacji z tradycją postimpresjonistyczną, wyznaczyła kierunek zainteresowań kolejnych roczników studentów. Na wystawie reprezentowali ich, między innymi, Andrzej Klimczak-Dobrzaniecki - z właściwą sobie lekkością koloru i potraktowania tematu martwej natury, Stanisław Kortyka - tworzący w ostatnich latach obrazy otwierające się na bezkresne, surrealistyczne przestrzenie, a także: Piotr Kielan, autor impresyjnych, przesyconych światłem pejzaży, Anna Szewczyk, której abstrakcje są sumą wrażeń - efektem nakładania na siebie dynamicznych mas koloru i rysunku, dopełniających się aż do momentu ich całkowitej integracji i Norman Smużniak, poszukujący równowagi w obrębie zestawień przeciwnych wartości chromatycznych. Jak zauważa Andrzej Saj, autor wstępu do katalogu, kontynuację koloryzmu (...) znaleźć można także w "popartowskiej" figuracji - do jej przedstawicieli zalicza Marka Jakubka, Krzysztofa Skarbka i Martę Borgosz, oraz w zdecydowanej neoekspresjonistycznej stylistyce reprezentowanej przez twórczość Zdzisława Nitki, Eugeniusza Minciela i Urszuli Wilk.
   Drugi nurt - specyficzny, wrocławski strukturalizm, wyrósł, między innymi, z poszukiwań formalnych Jerzego Boronia, Jana Chwałczyka i Wandy Gołkowskiej, prowadzących analityczne doświadczenia zmierzające do stworzenia nowego, abstrakcyjnego języka wypowiedzi. Dla niektórych spośród wrocławskich malarzy zainteresowanie strukturalizmem nie oznaczało jednak zerwania związków z tradycją kolorystyczną, czego potwierdzenie można znaleźć w twórczości Józefa Hałasa oraz Konrada Jarodzkiego, na wystawie natomiast na obrazach Wojciecha Lupy - rozwibrowanych  kolorem i energią barwnych punktów, wyrywających się z dwuwymiarowej płaszczyzny w nierealny pęd ku pustej przestrzeni oddzielającej obraz od widza i w op-artowskiej realizacji Lecha Twardowskiego, który zdynamizował powierzchnię płótna za pomocą koncentrycznie rozchodzących się kręgów - naprzemiennie rozwibrowanych barwnych plam i płaskich apli achromatycznej czerni. Badanie relacji pomiędzy różnymi wartościami wizualnymi stanowiło punkt wyjścia także dla koncepcji obrazu Piotra Błażejewskiego.
   Te same relacje wydaje się badać Jerzy Chodurski, czyni to jednak w pełnym wymiarze szklanej rzeźby. Jego praca nie jest na tle wystawy wyjątkowa. Także inni artyści wrocławskiego środowiska, pracujący w szkle i tworzywie ceramicznym, zdecydowali się na odejście od sztuki użytkowej ku formom rzeźbiarskich. Ich tematyka jest bardzo szeroka: od postaci ludzkiej, którą podejmuje Przemysław Lasak oraz Małgorzata ETBER Warlikowska - na wystawie zabiera ona głos w feministycznym dyskursie, prezentując ceramiczne humanoidy z cyklu "Pregnant Gods", z których głów pączkują embriony - po zupełnie abstrakcyjne, ale nie pozbawione wymowy, liryczne obiekty, autorstwa Katarzyny Koczyńskiej-Kielan, które można interpretować jako symboliczne "obiekty o przejściu", także w eschatologicznym znaczeniu. Zainteresowanie rzeźbą figuralną i możliwościami kreacji form abstrakcyjnych nie oznacza jednak w ceramice wrocławskiej zupełnego odejścia od form naczyniowych. Zarówno Lidia Kupczyńska-Jankowiak, Grażyna Płocica, jak i Bożena Sacharczuk wychodzą od nich, tworząc obiekty unikatowe, będące rozwinięciem naczynia w "struktury" przestrzenne, wzbogacone o  efekty malarskie uzyskane za pomocą różnorodnych szkliw.  Dla Macieja Kasperskiego jego „Przedmioty rytualne” są pretekstem do polemiki, jaką w podobnym zakresie prowadzi z pojęciami „użytkowości” i „unikatu”Patricia Urquiola,a na gruncie polskim także Marek Cecuła. Karina Marusińska z lekkością żartu wyznacza granicę pomiędzy tymi pojęciami. Porcelanowa miseczka nie jest już przedmiotem użytkowym od kiedy artystka - dosłownie - wgryzła się w nią, a ślad jej działania został wzmocniony złotym szkliwem.
   Oprócz rzeźbiarskiego podejścia do formy specyfika wrocławskiego szkła opiera się także na wykorzystywaniu przez artystów zasadniczo dwóch technik: łączenia szkła na zimno i wytapiania go w wysokiej temperaturze w przygotowanych wcześniej formach. W pierwszej z technik pracuje Małgorzata Dajewska - autorka "Szklanych impresji", niekiedy całkiem sporych rozmiarów, będących zapisem własnych przeżyć i emocji, a także Beata Mak-Sobota, która w zaprezentowanym na wystawie "Szafirze"  zrezygnowała z mocnej ekspresji kreując kameralny "mikroświat", który wydaje się być medytacją o świetle, kolorze i materii. Barbara Zworska-Raziuk wykorzystuje w swej twórczości tafle bezbarwnego szkła. Z ich fragmentów powstała "Sekrecja", dla której inspiracją była naturalna struktura kryształów. Inspirowana antyczną architekturą praca Kazimierza Pawlaka, jak i  "Szafir", w którym Stanisław Sobota z wrażliwością połączył efekty kolorystyczne, światłocieniowe i fakturalne, wykonane zostały w piecowej technice pâte de verre.
   Możliwości uzupełnienia swych ceramicznych realizacji o dodatkowe medium poszukiwali Michał Puszczyński i Adam Abel. Obydwaj, poruszając zagadnienia czasu w procesie tworzenia, włączyli do swych prezentacji projekcje wideo.
   Efekty zainteresowania się nowymi technikami, które mogłyby uzupełnić lub zastąpić techniki tradycyjne, można było odnaleźć także w grafikach, prezentowanych na oddzielnej wystawie w salach Ratusza. Paweł Frąckiewicz swojego „Wielkiego byka” zrealizował łącząc druk cyfrowy z litografią. Doświadczenia, jakie przeprowadziła Anna Trojanowska na drugiej z tych technik, badając, między innymi, zależności pomiędzy zastosowanymi materiałami a efektami wizualnymi, doprowadziły do powstania niezwykle wyrafinowanych formalnie „Owoców kamienia”. Aleksandra Janik w swoich drukach wykorzystała nietypowe podłoże. Jest nim powierzchnia lustra, na które artystka naniosła srebrem fotograficzny portret młodej kobiety. Dzięki temu zabiegowi nabrał on niezwykłego, melancholijno-vanitatywnego wyrazu, wynikającego ze zderzenia trwałego, fotograficznego  obrazu z ulotnymi odbiciami pojawiającymi się w lustrze.
   Chociaż i w tej części wystawy, która prezentowana jest w Ratuszu, nie brakuje abstrakcji - za której przykłady, oprócz realizacji Anny Trojanowskiej, można uznać również linoryty/sitodruki Agaty Gerthen, to jednak należy zauważyć, że dla „wrocławskiej szkoły grafiki” (określenie to zaczęło od pewnego czasu pełnić funkcję nazwy dla nieformalnej grupy grafików, związanych z wrocławską uczelnią) charakterystyczne jest pozostawanie w obrębie form przedstawiających. Służą one artystom do kreowania surrealistycznych wizji (Christopher Nowicki, Przemek Tyszkiewicz) lub ekspresji (Tomek Pietrek), nierzadko podbudowanej kolorem (Marta Kubiak), jak i do ewokowania uczuć.
   Powracając do głównej części ekspozycji warto zwrócić uwagę na uchwytny, w miarę przemieszczania się przez jej przestrzeń, dialog form, faktur i kolorów. Uzupełniony on został poprzez dyskurs toczącym się na poziomie znaczeniowym dzieł. Zwrócili na niego uwagę kuratorzy, którzy wydzielili w nim osiem wątków tematycznych. Zostały one opisane w katalogu towarzyszącym wystawie jako przestrzenie: ciała, ciszy, domu, konstrukcji, natury, pytań, upadku i lustra.
   Ta wielowarstwowość wystawy została podkreślona także przez Andrzeja Saja, który  w cytowanym już tekście uzasadnia wybory dokonane przez kuratorów poprzez ...postmodernistyczne przemieszanie i nakładanie na siebie różnych mediów, spiętrzenia narracyjności dzieł, aluzyjność treści itp., które niewątpliwie ...skłaniało raczej do szukania zbliżonych formalnie i tematycznie przykładów manifestacji artystycznych (...) i prezentowania ich w zbliżonych w treści i znaczeniach przestrzeniach. To słuszne spostrzeżenie znalazło potwierdzenie w odbiorze prezentacji i poszczególnych, tworzących ją dzieł. Przenikanie się znaczeń i dopełnianie treści, dialog pomiędzy formami przestrzennymi i dwuwymiarowymi oraz poruszanymi w ich obrębie zagadnieniami formalno-kolorystycznymi, niezależnie od mocnej strony wizualnej wystawy stanowi  niewątpliwą wartość wystawy.

Widok ogólny ekspozycji

 

Katarzyna Koczyńska-Kielan

 

Edward Mirowski, Piotr Kielan, Barbara Zworska-Raziuk

 

Andrzej Klimczak-Dobrzaniecki, Wojciech Lupa, Waldemar Graczyk, Małgorzata Dajewska, Marlena Promna

Czytany 4646 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 09 styczeń 2014 22:04
Więcej w tej kategorii: Documenta 13 »