02 Sty

Zbigniew Rybczyński – ekspert obrazu

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
by paweł jagiełło
/ in Archiwum

W łódzkim Atlasie Sztuki od 13.12.2013 r. trwa retrospektywna wystawa twórczości Zbigniewa Rybczyńskiego.

...Operatora, reżysera, autora eksperymentalnych filmów animowanych, prac video i videoklipów, artysty multimedialnego, znanego powszechnie jako autor Tanga (1980) – filmu animowanego nagrodzonego pierwszym w historii Oskarem przyznanym polskiej produkcji filmowej.
Kuratorowana przez Józefa Robakowskiego wystawa, która jest jednym z projektów towarzyszących obchodom jubileuszu 65-lecia łódzkiej Filmówki, ukazuje szeroki zakres zainteresowań Rybczyńskiego, choć robi to pobieżnie – jest nie tyle wystawą prac, co raczej wystawą poświęconą samemu twórcy – opowiadającą o jego fascynacjach, projektach, które tworzy, ideach w ramach których się porusza.                             Pierwsza część prezentacji koncentruje się na dotychczasowym dorobku artysty. Pokazano szkice koncepcyjne i kadry z wczesnych filmów Rybczyńskiego, jeszcze z lat 70-tych - „Take Five”, „Plamuz”, „Zupa” oraz „Kwadrat”. Miłośników muzyki popularnej zainteresują zapewne szkice i storyboardy z lat 80-tych, do klipów Chucka Mangione, Lou Reeda, Simple Minds, czy Pet Shop Boys. Pojawia się tutaj pewien problem ekspozycyjny, charakterystyczny dla wystaw artystów związanych np. z przemysłem filmowym, nie wytwarzających konkretnych obiektów artystycznych – same plansze ze szkicami i zdjęciami wyglądają dość sucho i mało ekscytująco. Można było oczywiście pokazać same filmy, czy też klipy, ale te przecież są dziełem całej grupy osób i nie zawsze wystarczająco dużo mówią o konkretnej autorskiej idei włożonej w ich produkcję – a przynajmniej może ona pozostać nieczytelna dla przypadkowego widza. W Atlasie zdecydowano się na pokazanie jednego filmu – osławionego Tanga, którego nie mogło zabraknąć, zwłaszcza, że zwiedzający poniżej pewnego wieku mogli do tej pory nie zetknąć się z tym obrazem. Pokazano też kolekcję sztychów (od XV do XIX w.), którą Rybczyński zapoczątkował już w wieku 14 lat i systematycznie rozbudowywał. Nie jest tajemnicą, że artysta, choć na co dzień działa w obrębie najnowszych technologii medialnych, od wczesnej młodości przeżywa fascynację sztuką dawną, przede wszystkim renesansu i baroku. Niestety zaniechano podpisywania poszczególnych eksponatów, przez co widz na własną rękę musi wyławiać perły kolekcji (np. sztychy Piranesiego, czy też portrety Pascala i Kartezjusza).

Osobną ścianę zajmują projekty studia CETA (Centrum Technologii Audiowizualnych) we Wrocławiu oraz koncepcje nowoczesnych technologii, np. projekt sceny obrotowej oraz szkice konstrukcyjne kamery do systemu Motion Control. Jest to część ekspozycji, która dla niezaznajomionego z tematem odbiorcy może być całkowicie niezrozumiała, albo wręcz nudna. O ile bowiem naukowe patenty mogą budzić podziw, to jednak bez odpowiedniego wprowadzenia są tylko tajemniczymi rysunkami / wykresami, czymś w rodzaju hieroglifów. Część z tych projektów wprowadza nas jednak w ideę kulistego obiektywu, której poświęcono w całości salę drugą.

To, czym Zbigniew Rybczyński żyje od wielu lat, jest idea uniwersalnego obiektywu – takiego, który pokazywałby rzeczywistość tak, jak ją widzimy gołymi oczami. Rybczyński podkreśla, że na świecie nie ma dwóch takich samych obiektywów. Każdy przekłamuje rzeczywistość na swój sposób, zniekształca ją inaczej niż pozostałe. Ponadto konstrukcja optyczna obiektywu nie pozwala na stworzenie punktu odniesienia pozwalającego powtarzać dokładnie w ten sam sposób ujęcia. Kręcąc film, za każdym razem uzyskujemy unikalny obraz. Zadaniem tzw. specjalistów od efektów specjalnych jest wykonanie żmudnej, pochłaniającej wiele miesięcy pracy, która zniweluje nieprawidłowości. Postulowany przez artystę uniwersalny obiektyw pozwalałby standaryzować geometrię obrazu, a więc uniknąć koniczności manualnej korekty – klatka po klatce, którą dziś stosuje się, by ruch w przestrzeni spoić z wielu ujęć filmowanych w różnych, niedopasowanych do siebie skalach.

Prezentacją problemu i zarazem próby jego rozwiązania jest pokazana w Atlasie instalacja oparta na obrazie Lucasa Cranacha Młodszego „Adam i Ewa”, gdzie na wyizolowane z tła sylwetki pierwszych ludzi patrzymy przez trzy różne pary szkieł: jedne, które pokazują świat widziany w 180º, drugie – ukazujące perspektywę linearną we współczesnej produkcji obrazu (np. w grafice komputerowej) oraz takie, które wykorzystują perspektywę sferyczną proponowaną przez Rybczyńskiego, przedstawiającą obraz świata zgodny z ludzkim widzeniem, bez zniekształceń geometrycznych, z prawidłowym odwzorowaniem głębi przestrzeni. Ekspozycję uzupełniają cztery obrazy-manifesty, ilustrujące i podkreślające w krótkich hasłach podstawowe założenia idei sferycznego obiektywu.

Z wystawy wyłania się obraz Rybczńskiego jako człowieka renesansu – artysty i wynalazcy, obejmującego swoją twórczością i poszukiwaniami szerokie spektrum zagadnień nie tylko stricte humanistycznych, ale również technologicznych, wymagających bardzo ścisłej wiedzy z zakresu optyki i informatyki. Widzimy jednocześnie człowieka z wewnętrzną misją, zaangażowanego w projekt technologicznej odmiany świata obrazów, w którym przecież żyjemy i który ma dla całej kultury niebagatelne znaczenie. Używając terminologii heideggerowskiej – jest to nasz „światoobraz”. Zbigniew Rybczyński podkreśla, że produkujemy coraz to nowsze i bardziej śmiałe fantazje wizualne, chociaż wciąż nie mamy matematycznego wzoru na tworzenie obrazu. Jak głosi hasło na jednej z jego prac – „świat czeka na E = mc2” w tej dziedzinie.

Paweł Jagiełło

Czytany 3639 razy Ostatnio zmieniany piątek, 07 luty 2014 11:08